środa, 11 lutego 2026

Chwilowy stan skupienia lodu II - czyli dlaczego nie warto chodzić po Motławie i innych rzekach!

 

                                                                                                                       Gdańsk 08.02.2026 r.

 

     Drodzy Czytelnicy!

Po kilku latach względnie słabych zim, w tym roku nastała zima przez duże Z. Najstarsi bojerowcy plasują tegoroczną zimę, pośród zim średnich. Cokolwiek to oznacza, warunki w obecnym sezonie można uznać za dobre. Sezon trwa w najlepsze, a nasza redakcja pragnie przybliżyć a niektórym przypomnieć i rozszerzyć wiedzę na temat właściwości lodu. W jednym z archiwalnych wpisów przytoczyliśmy nieco żartobliwą definicję lodu, zasłyszaną na szlakach bojerowych.

Co to jest woda? --- Woda to CHWILOWY STAN SKUPIENIA LODU 

            Motława 2026 - zima, Gdańsk 

    Obserwując zamarznięcie wielu akwenów w tym fragmentów morza i niektórych rzek, przedstawiamy wpis naszego redaktora merytorycznego i byłego zawodnika bojerowego, na temat zjawisk lodowych. Należy nadmienić, że dzisiejszy wpis jest również odpowiedzią na istne szaleństwo, wynikające z zamarznięcia gdańskiej rzeki Motławy i związanymi z tym istnymi pielgrzymkami na taflę królowej gdańskich rzek, co ma miejsce w związku z ogromnym rozwojem internetu. Każdy chce mieć zdjęcie na lodzie tysiącletniej rzeki gdańskiej, na tle słynnego Żurawia! Przed wejściem na lód polecamy go zbadać, a w jaki sposób przeczytać można w artykule poniżej! Oczywiście bardzo się cieszymy, że prawdziwe zimy wróciły! Mamy nadzieję na utrzymanie się tej tendencji i rozwoju żeglarstwa lodowego w przyszłości!

 Przypomnijmy, że jest to pierwsza zima od siedmiu lat, co jest zgodne z obliczeniami prowadzonymi od lat 50 XX wieku. 

            Paweł Kurski – fan żeglarstwa lodowego

            Witam czytelników, i pragnę podzielić się swoimi spostrzeżeniami, które mogą być ważne dla potomności. Jako doświadczony bojerowiec, chcę powiedzieć, że mimo uwagi na warunki lodowe, miałem wątpliwą okazję „pływać” na bojerze – jeden raz, mój syn „pływał” trzy  razy, a mój pies Pikuś też tylko jeden raz! Na szczęście został uratowany!

Jak dochodzi do takich zdarzeń?

Mimo mego dużego doświadczenia, nie mogłem przewidzieć pewnych zjawisk, które mają miejsce, jeśli ich się nie uwzględnia. Mianowicie takie zjawiska, to jest interwencja człowieka w zamarzanie jeziora. Mój pierwszy wypadek, jak na razie jedyny, miał miejsce w Rynie. Była to druga zima Stanu Wojennego a więc był to rok 1982.  Kiedy wyszedłem na lód po zbadaniu jego wytrzymałości przy brzegu i kilkadziesiąt metrów od brzegu i jeszcze dalej, wszystko było w porządku! Otaklowałem bojer, ruszyłem, przejechałem 200 metrów i bojer się zarwał, a ja znalazłem się w wodzie.  Jak to! Zarwał się na lodzie, który ja sprawdzałem?! No tak! Nie przewidywałem, pewnych zdarzeń, które mogą występować na lodzie.  Równowaga w przyrodzie w zakresie zjawisk lodowych, jest zakłócana w każdym miejscu  dzięki ciekom pod powierzchniowym, które mają miejsce nie tylko nad Zalewem Wiślanym od strony wyżyny, i na  różnych jeziorach, ale również skutek działalności  człowieka. Otóż w Rynie, oczyszczalnia ścieków miejskich  była nad samym jeziorem, a wodę „oczyszczoną” spuszczano w sposób chyba nie uzgodniony z władzami, rurą głęboką aż do dna prowadzącą  do środka jeziora! Tam oczywiście woda  z pralek, ze zlewów i innych urządzeń jako cieplejsza od wody jeziornej, wypływa do góry! I ja miałem „szczęście” wjechać w to miejsce, gdzie ta cieplejsza woda wypłukała lód, który na całym jeziorze Ryńskim, wszędzie miał w granicach 12-15 centymetrów grubości, a tam gdzie ja się zarwałem, miał 2 centymetry grubości! A więc działalność człowieka, oraz przyrody w postaci cieków powierzchniowych powoduje, że lód miejscami jest bardzo  słaby i bez zbadania każdego metra kwadratowego jeziora, co można tylko zrobić przy pomocy kompanii ludzi z prętami (młotkami, siekierkami, kilofami, świdrami – ale nie wiertarkami elektrycznymi z supermarketu jak próbowano na Motławie w Gdańsku – red.) można jedynie tak jezioro sprawdzić!

Jak się dowiedziałem, od miejscowych mieszkańców, taki sam przypadek jak mój miał miejsce przy wytwórni jakiś przyrządów elektrycznych w miejscowości Sterławki. Tam, z kolei do jeziora Niegocin, wpuszczono w identyczny sposób rurę, z której wpuszczano cieki po procesach technologicznych. Prawdopodobnie dopływająca woda była mocno zakwaszona i  tam też ktoś się zarwał. Ale zdaje się szczęśliwie, chyba tym razem idąc pieszo. O tym zdarzeniu dowiedziałem się od milicjantów (rok 1982), którzy powiedzieli mi że takich przypadków było więcej. A więc nie tylko cieki powierzchniowe nad którymi nie mamy kontroli, powodują że żaden metr kwadratowy powierzchni lodowej, nie jest bezpieczny bez wcześniejszego zbadania!

 I to muszą wiedzieć Ci którzy ślizgają się po Motławie, dlatego że wypływa jakiś ciek powierzchniowy z osiedla i nie ma lodu na Nowej czy też Starej Motławie w tym miejscu, lub lód jest bardzo cieniutki!  Każdy metr kwadratowy lodu musi być zbadany osobiście przez żeglujących żeby nie było wpadki, no bo kto potem uratuje tonącego człowieka zwłaszcza jeśli ślizga się po lodzie, po rzece i to jeszcze w nocy! Głos topielca jest cichy! Do kogóż dojdzie! Mając powyższe na uwadze przedstawiam Państwu  materiały ze skryptu na temat WARUNKÓW LODOWYCH! To jeszcze nie koniec opowieści! 

Kolejne przypadki w mojej rodzinie miały miejsce z moim najstarszym synem Jarkiem,  który nie wykazał się ostrożnością, bowiem niestety zbytnio zaufał swojej wiedzy i doświadczeniu! Pierwszym przypadkiem były cieki powierzchniowe na jeziorze Święcajty do którego wpływa rzeczka Sapina i ona roztapia lód  od ujścia w promieniu 100 do 200 metrów. W tym obszarze wpływa woda a lód staje  się cieńszy! Mój syn nie zauważył roztopienia tego lodu i wjechał z pełną szybkością bojera w rzekę Sapinę! Piękny wodotrysk! To był pierwszy przypadek.

Drugi przypadek, miał miejsce na jeziorze Mamry. Też tam są płycizny! Muszą Państwo wiedzieć, że jak są płycizny – to woda na jeziorach nie stoi w miejscu – tylko płynie pod lodem. Począwszy od Rydzewa,  woda płynie w kierunku północnym i ucieka jako rzeka pod Węgorzewem, natomiast od jeziora Tałty woda płynie w kierunku południowym do Piszu i wypływa potem rzeką Pisą, do Narwi, potem do Wisły i do morza! Więc w dwóch kierunkach płynie woda i ta woda oczywiście jak płynie to podmywa lód gdzie tylko można. Trzeba zwrócić uwagę na takie miejsca jak wylot z kanału. Wylot z kanału, prowadzi na jezioro Tałty Z tego wylotu woda płynie i potem po okręgu bezwładnościowym w  takim okręgu roztapia lód po takim kole bezwładności. Obserwacje pokazują że promień okręgu  osiąga około 800 metrów i  tam lód nie jest bezpieczny. Wszędzie gdzie woda płynie lód nie jest bezpieczny!

            Trzeci przypadek był na DN-nie ana  Mamrach, tam gdzie tworzą się  torosy.  Typów torosów jest kilkanaście zależnie od sposobu ich powstawania. Więcej  na temat torosów napiszemy w przyszłych wpisach.  Najprostsze torosy to przełomy lodu nasuwające się na siebieW związku z tym w miejscu pęknięcia ten grubszy lód popycha ten cieńszy. To są te spiętrzenia, to są tak zwane torosy! Potem lód się dalej łamie i powstają nierówności Przy torosach bojer należy tylko i wyłącznie przeprowadzać pieszo! Broń Boże przelatywać! Broń Boże przelatywać z dużą szybkością bo można uszkodzić bojer i się utopić, zwłaszcza jak nikt nie pomoże!

Kolejne zasady bezpieczeństwa!

Nigdy nie wyjeżdżaj na lód samotnie, dlatego że możesz samotnie zmarznąć do wschodu słońca i umrzeć z zimna, jeżeli coś się tam zatrzyma, uszkodzi się bojer czy coś się załamie. Na lód zawsze trzeba wchodzić w towarzystwie, takim które ma łączność. To są zasady bezpieczeństwa.

Co to jest i na czym polega - krąg bezwładności!

Jakieś czas temu opublikowałem na stronie internetowej naszego przyjaciela Pana Jerzego Kulińskiego artykuł na temat kręgów bezwładności.

Mianowicie jak woda płynie a pochyłość wody zniknie, to woda pędzi dalej, ale już nie po prostej tylko na skutek tego że się ziemia obraca wokół osi to woda zaczyna krążyć po okręgu koła. Trwa to na jeden okrąg  dla  wody około 30 godzin. No więc woda krąży po tym kole bezwładności. Meteorolodzy wiedzą co to jest, no ale jak krąży, to wymywa lód od spodu! Także lód na jeziorze Tałty może być wymyty w dużej odległości od miejsca gdzie wpada rzeka, ponieważ ta woda z rzeki czy z kanału wymywa lód po kole bezwładności i można się też przenieść na drugi świat na cieńszym lodzie. Mój przyjaciel, lotnik i bojerowiec wpadł na Zegrzu na absolutnie gładkim, bezpiecznym lodzie właśnie na taki lód podmyty przez wodę wirującą po kole bezwładności! I DN z lekkim kolegą zarwał się, po czym kolega spędził kilka tygodni w łóżku bo złapał nie tylko katar ale się mocno przeziębił i dobrze pamięta tą przygodę! Więc woda jak woda płynie rzeką, ale jak już wpłynie do jeziora to ona nie ma napędu i krąży wtedy po kołach bezwładności z takim wyliczeniem żeby w ciągu 30 godzin wykonać pełny okrąg.

Reasumując rady dla bojerowców, które są doskonale znane!

1.      Zbadaj lód w ramach swojej wiedzy i swoich umiejętności;

2.      Miej na sobie zawsze kapok, miej przy sobie zawsze linkę ratunkową żebyś mógł rzucić i by ciebie wyciągnęli z większej odległości.

3.      Nie wyjeżdżaj nigdy samemu na lód. Niezależnie jaki to jest lód. Zawsze w 2 albo 3 bojery. Musi być ktoś, kto ciebie zauważy i zrobi alarm albo wyratuje. 

Życzymy czytelnikom i zawodnikom pomyślnych wiatrów i warunków bojerowych.

 Witold Kurski - były zawodnik bojerowy 

 

 

 

 

piątek, 11 lutego 2022

NOWY ŚLIZG 8 m kw. NA JEZIORZE PAPROCANY


Witold Kurski  DN P-385

Drodzy  Czytelnicy !

    W jednym z poprzednich wpisów na naszym Blogu zamieściliśmy fotografię dwumiejscowego  ślizgu lodowego zbudowanego w układzie klasycznym o zasadniczych wymiarach  jednomiejscowego ślizgu Weilanda L8, o powierzchni żagla  osiem metrów kwadratowych i początkowo o nieznanym pochodzeniu. Fotografię tę wykonaną w 1974 roku w Rynie w Ośrodku Żeglarskim „SOŚNICA”  zamieszczamy jeszcze raz,  bowiem tym ślizgiem zainteresowali się  aktualnie żeglujący żeglarze ze Śląska  i przesyłali na jego temat zapytania.       

           


                      

    Drugim ślizgiem z którego korzystali wypoczywający w tym Ośrodku żeglarze ze Śląska był jednomiejscowy ślizg Weilanda L8. Stan techniczny obydwu ślizgów wskazywał, że dwumiejscowa wersja ślizgu jest znacznie starsza od wersji jednomiejscowej ślizgu L8, a miejscowi jednoznacznie wskazywali na osobę Weilanda jako twórcę obydwu konstrukcji. Odkryłem w rozmowach z żeglarzami  z Giżycka, że obydwa ślizgi Weilanda zanim trafiły do Rynu były wcześniej używane  przez członków  Ligi Obrony Kraju na jej przystani  w Giżycku.  Liga Obrony Kraju to była potężna organizacja obejmująca całą Polskę i ślizgi Weilanda zanim trafiły do Giżycka, musiały znajdować się w Chojnicach jako miejsca ich  zbudowania i miejsca zamieszkania Weilanda. W Chojnicach znajdowała się po wojnie,  dobrze prosperująca stocznia jachtowa  wytwarzająca jachty, łodzie i bojery. Prawdopodobnie w drodze wymiany sprzętu pomiędzy jednostkami L.O.K., w drugą stronę to jest do Chojnic, pojechały ślizgi z Mazur w tym aerodynamiczny ślizg TEPPERA, który w 1956 roku podziwiałem na lodzie jeziora Łukomie w Chrzarzykowych,  niestety tylko na postoju. Nawet na postoju ten ślizg zostawił u mnie niezapomniane wrażenie z powodu swoich rozwiązań konstrukcyjnych, i wpłynął na moją drogę życiową.

    Oczywiście wersja dwumiejscowa ślizgu Weilanda ma nieporównywalnie lepsze zalety w rekreacji i  w szkoleniu, niż wersja jednomiejscowa. Niech historycy wyjaśnią skąd Weiland czerpał wzorce do swojej konstrukcji dwumiejscowej, którą zbudował i dlaczego  się  wycofał    i  przeszedł na konstrukcję jednomiejscową. Tą dwumiejscową konstrukcją zainteresowali się współcześnie żeglujący żeglarze  ze Śląska a dokładniej z Tych i postanowili zrekonstruować ten ślizg na podstawie jego fotografii i na podstawie  wyników pomiarów konstrukcji znajdującej się w Rynie. Opisuje to pan Jerzy Zwior z Tych, w tekście  zamieszczonym poniżej w LINKU, bowiem po dwóch latach budowy przedsięwzięcie zakończyło się sukcesem. Żeglarzom z Tych  życzymy radości z eksploatacji zbudowanej konstrukcji i oczekujemy od nich informacji o ślizgu, którymi podzielimy się z naszymi czytelnikami.

LIST PANA JERZEGO ZWIORA - NASZEGO CZYTELNIKA Z TYCH 


    Opracował na blogu - Paweł Kurski - fan żeglarstwa lodowego


piątek, 12 lutego 2021

YELLOW ICE YACHT MARINE – CZYLI JAKIE ZAGRANICZNE ŚLIZGI MOŻNA SPOTKAĆ W POLSCE


Drodzy Czytelnicy!

Każdy zna piosenkę The Bitles o żółtej łodzi podwodnej!
W obecnym blogu postanowiliśmy, dokonać pewnej retrospekcji i uzupełnienia do poprzednich wpisów. Dotyczy ona między innymi tajemniczego żółtego ślizgu, o niespotykanej w Polsce konstrukcji!
W 2012 roku podczas regat Monotypów na jeziorze Mamry wykonaliśmy kilka fotografii bardzo ciekawego ślizgu  z numerem na żaglu D 370,  i dwie z nich zamieściliśmy na naszym blogu przed laty, ale dopiero w  styczniu  bieżącego roku jeden z naszych czytelników z Holandii opisał co to jest za ślizg i jego historię. Tę fotografię zamieszczamy ponownie poniżej wraz z tekstem naszego czytelnika.



The yellow sand/ice yacht  D 370 is Johan Ossentjuk s. Johan  from Stavoren, Holland, but goes sandyachting with it in Romo, Denmark (And iceyachting on Niegocin when given the chance).This yellow machine is a Swedish Class 3 Iceyacht, formmerly owned by Jan Fagerberg in Sweden.


Żółty plażowo/lodowy jacht  D 370 należy do Johana Ossentjuka s.Johana ze Stavoren, Holandia, lecz jest używany jako  sand-jacht  w Romo, Dania (oraz jako ślizg lodowy na Niegocinie, jeśli otrzyma taką możliwość). Ta żółta konstrukcja to szwedzki ślizg, class 3 iceyacht, wcześniej należący do Jana Fagerberga ze Szwecji. 

Poniżej zamieszczamy  fotografie naszych holenderskich przyjaciół i ich ślizgu H-30.




Opracował na blogu - Paweł Kurski - fan żeglarstwa lodowego 




piątek, 20 marca 2020

PROBLEMY DOBORU ŻAGLA DO ŚLIZGU LODOWEGO

Witold Kurski - były zawodnik bojerowy

Drodzy Czytelnicy! 

Problem doboru właściwej powierzchni żagla i jego proporcji dla ślizgu lodowego zaistniał dla autora w wyniku dyskusji z niemieckim bojerowcem Fritzem Schwartzem, który nabył kołowy jacht plażowy i zaadaptował go na ślizg lodowy. Przez wiele sezonów ślizg ten żeglował na jeziorze Święcajty i autor miał również możliwość żeglować na tym ślizgu i przekonać się, że adaptacja wypadła doskonale. Jednym z elementów tej adaptacji było zmniejszenie powierzchni żagla o jedną trzecią i wysokości masztu też o jedną trzecią.
Rozważane w artykule wartości współczynników ,,kM" jednoznacznie charakteryzują prawidłowe proporcje wymiarów konstrukcji, ciężaru konstrukcji i powierzchni żagla tak dla jachtów kołowych jak i dla ślizgów lodowych. Zamieszczając ten artykuł autor traktuje go jako edukacyjny dla żeglarzy młodego pokolenia. 
Poniżej w LINKU zamieszczamy ten artykuł, a pod linkiem kilka fotografii Fritza Schwartza i jego ślizgu wykonanych na Jeziorze Święcajty w Kalu i w Ogonkach w kwietniu 2006 i w 2007 roku. 




Poniżej fotografia z uzupełnionym podpisem, dzięki informacjom naszego czytelnika. 



Opracował na blogu - Paweł Kurski - fan żeglarstwa lodowego

czwartek, 19 marca 2020

PROBLEMY TRYMOWANIA SPRZĘTU BOJEROWEGO

Witold Kurski - były zawodnik bojerowy

Drodzy  Czytelnicy! 

Poniżej w LINKU zamieszczamy referat o zjawiskach aerodynamicznych, występujących w obiektach poruszających się na wodzie, na lodzie i w powietrzu, a także na wirujących skrzydłach wiatraków. Referat ten został wygłoszony kadrze bojerowej na Kurso-Konferencji Środowiskowej w Kiekrzu, w dniach 18-19 października 2008 roku. W dyskusji zabrał głos Bogdan Kramer, który powiedział, że w rozumieniu przez zawodników zjawisk aerodynamicznych tkwią rezerwy, które można wykorzystać w regatach, zwłaszcza bojerowych. 
Wiedza o zjawiskach aerodynamicznych należy do nauk ścisłych, a więc nie jest powszechna, trzeba zatem znaleźć sposób aby trafić z nią do zawodników. Bogdan Kramer podał przykład jak to zostało skutecznie zrobione w bratnim socjalistycznym kraju. 
W ekipie zawodników niemieckich, jeszcze w czasach NRD zawsze znajdował się specjalista aerodynamik, który służył swoją radą zawodnikom i objaśniał im te trudne sprawy, dokładnie tak samo jak to przedstawiono w tym referacie. 
Ze swej strony przekazuję apel do naszych mistrzów bojerowych, aby dzielili się z młodzieżą swoją wiedzą i doświadczeniem. 


Opracował na blogu - Paweł Kurski - fan żeglarstwa lodowego.

wtorek, 17 marca 2020

O RÓWNOWADZE ŚLIZGU LODOWEGO W RUCHU

Witold Kurski - były zawodnik bojerowy.

Drodzy Czytelnicy!

W poniższym artykule omawiamy zjawiska w ruchu bojera, a jest to samoczynna zmiana kierunku jazdy ślizgu lodowego w przypadku uniesienia jego płozy nawietrznej. Bojer samoczynnie bez udziału sternika, zmienia kierunek jazdy gdy jego nawietrzna płoza unosi się nad powierzchnią lodu.
Zjawisko samoczynnego zbliżania się zawietrznego ślizgu klasy MONOTYP XV przy unoszeniu jego płozy do nawietrznego wyprzedzanego jest znane od dawna i było tematem mrożących krew w żyłach opowieści na kursie bojerowym, co się może stać gdy ta nawietrzna uniesiona płoza opadnie na kokpity wyprzedzanego ślizgu, ale na kursie nie było wówczas odpowiedniej atmosfery aby tę sprawę wyjaśniać. Problem powrócił po wielu latach, gdy wśród moich słuchaczy na Politechnice Gdańskiej znalazł się student bojerowiec, który na regatach miał taką przygodę, że równolegle żeglującemu nawietrznemu DN-owi podmuch wiatru poderwał płozę i ten wjechał w ślizg mego studenta. Zauważyłem, że jest to ten sam problem co z MONOTYPEM, tylko skutki co do kierunku ruchu ślizgu, są odmienne, bo płoza sterowa ślizgu DN jest z przodu. Zaproponowałem, że podzielimy się pracą w ten sposób, że ja zrobię obliczenia o ile stopni zmienia się kurs MONOTYPA przy podniesieniu płozy nawietrznej, a student spróbuje zrobić to samo dla DN-a, a wyniki porównamy. 
Po dwóch tygodniach student przyniósł mi model geometryczny i rachunki z rozwiązaniem problemu. Wzór okazał się dla mnie dziwnie znajomym. Stwierdziłem, że student o własnych siłach wyprowadził jeden ze znanych w trygonometrii sferycznej wzorów Napiera, który można było od razu znaleźć za pomocą Poradnika Matematycznego, ale ja na to nie wpadłem. Pochwaliłem studenta za pracowitość, bo naprawdę się napracował i wyprowadzony przez niego wzór był bezbłędny. 
Ten wzór został użyty już przeze mnie do dalszych przekształceń, w zamieszczonym w LINKU artykule.  


Opracował na blogu - Paweł Kurski - fan żeglarstwa lodowego

poniedziałek, 16 marca 2020

O SPRAWNOŚCI AERODYNAMICZNEJ ŚLIZGU LODOWEGO

Witold Kurski - były zawodnik bojerowy. 

Drodzy Czytelnicy!

Autor zainspirowany w 1956 roku przez OTTONA WEILANDA do badań teoretycznych w zakresie żeglarstwa lodowego rozpoczął trwający do chwili obecnej okres poszukiwań, badając problemy żeglarstwa lodowego, jak siły aerodynamiczne i rozwijane przez ślizg prędkości i szereg innych. Na studiach w Politechnice Gdańskiej w latach pięćdziesiątych autor słuchał wykładów znamienitych Lwowskich profesorów, zapoznał się z problemami ruchu pojazdów mechanicznych i odbył całosemestralne zajęcia w tunelu aerodynamicznym, badając modele samochodów i skrzydeł samolotów, a będąc pilotem szybowcowym i samolotowym znał z praktyki zagadnienia mechaniki lotu obiektów latających, co znakomicie ułatwiło rozpoznawanie problemów żeglarstwa lodowego. Z bojerami autor zetknął się w marcu 1955 i został sternikiem lodowym po przeszkoleniu na MONOTYPACH na Jeziorze Mamry, przez starszego kolegę, kapitana Wojciecha Samolińskiego i przez Janka Sauera, późniejszego wieloletniego kapitana statku ,,Zawisza Czarny".
Zamieszczony poniżej w LINKU artykuł to dopracowane wywody na temat prędkości ślizgu lodowego, które autor już w 1957 roku mógł przedstawić Ottonowi Weilandowi i wskazać na błędy wykresu szybkości GERBERA zamieszczonego w książce Erika Von Holsta  ,,Die Icejacht", z czego był bardzo dumny. 
Zamieszczając na blogu, ten artykuł i kolejne inne piszący te słowa ma nadzieję, że zostaną one przez przedstawicieli młodego pokolenia uważnie przeczytane i krytycznie ocenione, a wtedy mogą stać się dla nich inspiracją do własnych poszukiwań. 


Opracował na blogu - Paweł Kurski - fan żeglarstwa lodowego.