Gdańsk 08.02.2026 r.
Drodzy Czytelnicy!
Po kilku latach względnie słabych zim, w tym roku nastała zima przez duże Z. Najstarsi bojerowcy plasują tegoroczną zimę, pośród zim średnich. Cokolwiek to oznacza, warunki w obecnym sezonie można uznać za dobre. Sezon trwa w najlepsze, a nasza redakcja pragnie przybliżyć a niektórym przypomnieć i rozszerzyć wiedzę na temat właściwości lodu. W jednym z archiwalnych wpisów przytoczyliśmy nieco żartobliwą definicję lodu, zasłyszaną na szlakach bojerowych.
Co to jest woda? --- Woda to CHWILOWY STAN SKUPIENIA LODU
Motława 2026 - zima, GdańskPrzypomnijmy, że jest to pierwsza zima od siedmiu lat, co jest zgodne z obliczeniami prowadzonymi od lat 50 XX wieku.
Paweł Kurski – fan żeglarstwa lodowego
Witam czytelników, i pragnę
podzielić się swoimi spostrzeżeniami, które mogą być ważne dla potomności. Jako
doświadczony bojerowiec, chcę powiedzieć, że mimo uwagi na warunki lodowe,
miałem wątpliwą okazję „pływać” na bojerze – jeden raz, mój syn „pływał”
trzy razy, a mój pies Pikuś też tylko
jeden raz! Na szczęście został uratowany!
Jak dochodzi do takich zdarzeń?
Mimo mego dużego doświadczenia, nie mogłem
przewidzieć pewnych zjawisk, które mają miejsce, jeśli ich się nie uwzględnia.
Mianowicie takie zjawiska, to jest interwencja człowieka w zamarzanie jeziora.
Mój pierwszy wypadek, jak na razie jedyny, miał miejsce w Rynie. Była to druga
zima Stanu Wojennego a więc był to rok 1982.
Kiedy wyszedłem na lód po zbadaniu jego wytrzymałości przy brzegu i
kilkadziesiąt metrów od brzegu i jeszcze dalej, wszystko było w porządku! Otaklowałem
bojer, ruszyłem, przejechałem 200 metrów i bojer się zarwał, a ja znalazłem się
w wodzie. Jak to! Zarwał się na lodzie,
który ja sprawdzałem?! No tak! Nie przewidywałem, pewnych zdarzeń, które mogą
występować na lodzie. Równowaga w
przyrodzie w zakresie zjawisk lodowych, jest zakłócana w każdym miejscu dzięki ciekom pod powierzchniowym, które mają
miejsce nie tylko nad Zalewem Wiślanym od strony wyżyny, i na różnych jeziorach, ale również skutek
działalności człowieka. Otóż w Rynie,
oczyszczalnia ścieków miejskich była nad
samym jeziorem, a wodę „oczyszczoną” spuszczano w sposób chyba nie uzgodniony z
władzami, rurą głęboką aż do dna prowadzącą
do środka jeziora! Tam oczywiście woda
z pralek, ze zlewów i innych urządzeń jako cieplejsza od wody jeziornej,
wypływa do góry! I ja miałem „szczęście” wjechać w to miejsce, gdzie ta
cieplejsza woda wypłukała lód, który na całym jeziorze Ryńskim, wszędzie miał w
granicach 12-15 centymetrów grubości, a tam gdzie ja się zarwałem, miał 2
centymetry grubości! A więc działalność człowieka, oraz przyrody w postaci
cieków powierzchniowych powoduje, że lód miejscami jest bardzo słaby i bez zbadania każdego metra
kwadratowego jeziora, co można tylko zrobić przy pomocy kompanii ludzi z
prętami (młotkami, siekierkami, kilofami, świdrami – ale nie wiertarkami
elektrycznymi z supermarketu jak próbowano na Motławie w Gdańsku – red.) można
jedynie tak jezioro sprawdzić!
Jak się dowiedziałem, od miejscowych
mieszkańców, taki sam przypadek jak mój miał miejsce przy wytwórni jakiś
przyrządów elektrycznych w miejscowości Sterławki. Tam, z kolei do jeziora
Niegocin, wpuszczono w identyczny sposób rurę, z której wpuszczano cieki po
procesach technologicznych. Prawdopodobnie dopływająca woda była mocno
zakwaszona i tam też ktoś się zarwał.
Ale zdaje się szczęśliwie, chyba tym razem idąc pieszo. O tym zdarzeniu
dowiedziałem się od milicjantów (rok 1982), którzy powiedzieli mi że takich
przypadków było więcej. A więc nie tylko cieki powierzchniowe nad którymi nie
mamy kontroli, powodują że żaden metr kwadratowy powierzchni lodowej, nie jest
bezpieczny bez wcześniejszego zbadania!
I
to muszą wiedzieć Ci którzy ślizgają się po Motławie, dlatego że wypływa jakiś
ciek powierzchniowy z osiedla i nie ma lodu na Nowej czy też Starej Motławie w
tym miejscu, lub lód jest bardzo cieniutki!
Każdy metr kwadratowy lodu musi być zbadany osobiście przez żeglujących
żeby nie było wpadki, no bo kto potem uratuje tonącego człowieka zwłaszcza
jeśli ślizga się po lodzie, po rzece i to jeszcze w nocy! Głos topielca jest
cichy! Do kogóż dojdzie! Mając powyższe na uwadze przedstawiam Państwu materiały ze skryptu na temat WARUNKÓW
LODOWYCH! To jeszcze nie koniec opowieści!
Kolejne przypadki w mojej rodzinie miały
miejsce z moim najstarszym synem Jarkiem,
który nie wykazał się ostrożnością, bowiem niestety zbytnio zaufał
swojej wiedzy i doświadczeniu! Pierwszym przypadkiem były cieki powierzchniowe
na jeziorze Święcajty do którego wpływa rzeczka Sapina i ona roztapia lód od ujścia w promieniu 100 do 200 metrów. W
tym obszarze wpływa woda a lód staje się
cieńszy! Mój syn nie zauważył roztopienia tego lodu i wjechał z pełną
szybkością bojera w rzekę Sapinę! Piękny wodotrysk! To był pierwszy przypadek.
Drugi przypadek, miał miejsce na jeziorze
Mamry. Też tam są płycizny! Muszą Państwo wiedzieć, że jak są płycizny – to
woda na jeziorach nie stoi w miejscu – tylko płynie pod lodem. Począwszy od
Rydzewa, woda płynie w kierunku
północnym i ucieka jako rzeka pod Węgorzewem, natomiast od jeziora Tałty woda
płynie w kierunku południowym do Piszu i wypływa potem rzeką Pisą, do Narwi,
potem do Wisły i do morza! Więc w dwóch kierunkach płynie woda i ta woda
oczywiście jak płynie to podmywa lód gdzie tylko można. Trzeba zwrócić uwagę na
takie miejsca jak wylot z kanału. Wylot z kanału, prowadzi na jezioro Tałty Z
tego wylotu woda płynie i potem po okręgu bezwładnościowym w takim okręgu roztapia lód po takim kole
bezwładności. Obserwacje pokazują że promień okręgu osiąga około 800 metrów i tam lód nie jest bezpieczny. Wszędzie gdzie
woda płynie lód nie jest bezpieczny!
Trzeci przypadek był na DN-nie
ana Mamrach, tam gdzie tworzą się torosy.
Typów torosów jest kilkanaście zależnie od sposobu ich powstawania. Więcej na temat torosów napiszemy w przyszłych wpisach. Najprostsze torosy to przełomy lodu nasuwające się na siebieW związku z tym w
miejscu pęknięcia ten grubszy lód popycha ten cieńszy. To są te spiętrzenia, to
są tak zwane torosy! Potem lód się dalej łamie i powstają nierówności Przy
torosach bojer należy tylko i wyłącznie przeprowadzać pieszo! Broń Boże
przelatywać! Broń Boże przelatywać z dużą szybkością bo można uszkodzić bojer i
się utopić, zwłaszcza jak nikt nie pomoże!
Kolejne zasady bezpieczeństwa!
Nigdy nie wyjeżdżaj na lód samotnie, dlatego że możesz samotnie zmarznąć do wschodu słońca i umrzeć z zimna, jeżeli coś się tam zatrzyma, uszkodzi się bojer czy coś się załamie. Na lód zawsze trzeba wchodzić w towarzystwie, takim które ma łączność. To są zasady bezpieczeństwa.
Co to jest i na czym polega - krąg bezwładności!
Jakieś czas temu opublikowałem na stronie internetowej naszego przyjaciela Pana Jerzego Kulińskiego artykuł na temat kręgów bezwładności.
Mianowicie jak woda płynie a pochyłość wody zniknie, to woda pędzi dalej, ale już nie po prostej tylko na skutek tego że się ziemia obraca wokół osi to woda zaczyna krążyć po okręgu koła. Trwa to na jeden okrąg dla wody około 30 godzin. No więc woda krąży po tym kole bezwładności. Meteorolodzy wiedzą co to jest, no ale jak krąży, to wymywa lód od spodu! Także lód na jeziorze Tałty może być wymyty w dużej odległości od miejsca gdzie wpada rzeka, ponieważ ta woda z rzeki czy z kanału wymywa lód po kole bezwładności i można się też przenieść na drugi świat na cieńszym lodzie. Mój przyjaciel, lotnik i bojerowiec wpadł na Zegrzu na absolutnie gładkim, bezpiecznym lodzie właśnie na taki lód podmyty przez wodę wirującą po kole bezwładności! I DN z lekkim kolegą zarwał się, po czym kolega spędził kilka tygodni w łóżku bo złapał nie tylko katar ale się mocno przeziębił i dobrze pamięta tą przygodę! Więc woda jak woda płynie rzeką, ale jak już wpłynie do jeziora to ona nie ma napędu i krąży wtedy po kołach bezwładności z takim wyliczeniem żeby w ciągu 30 godzin wykonać pełny okrąg.
Reasumując rady dla bojerowców, które są doskonale znane!
1.
Zbadaj
lód w ramach swojej wiedzy i swoich umiejętności;
2.
Miej
na sobie zawsze kapok, miej przy sobie zawsze linkę ratunkową żebyś mógł rzucić
i by ciebie wyciągnęli z większej odległości.
3. Nie wyjeżdżaj nigdy samemu na lód. Niezależnie jaki to jest lód. Zawsze w 2 albo 3 bojery. Musi być ktoś, kto ciebie zauważy i zrobi alarm albo wyratuje.
Życzymy czytelnikom i zawodnikom pomyślnych wiatrów i warunków bojerowych.
Witold Kurski - były zawodnik bojerowy

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz